Jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej? Google oferuje ponad 150 tysięcy odpowiedzi, które naprawdę godziwie pokrywają temat. Ja dorzucam 8 porad nieoczywistych, które dałabym swojej córce.
- Trzy w jednym
W każdej rozmowie rekrutacyjnej jest serw otwierający, który brzmi mniej więcej tak: „proszę nam opowiedzieć o sobie i swoim doświadczeniu”. To jest pytanie, na które nie możesz szyć odpowiedzi na bieżąco. Niezależnie od tego, jak rozmowa potoczy się dalej , to pierwsze zdanie jest tym, nad którym masz jeszcze pełną kontrolę. Powinnaś je dobrze przygotować i pamiętać wyrwana z najgłębszego snu.
Ja o sobie powiedziałabym na przykład tak: „Jestem specjalistką z zakresu marketingu z dwudziestoletnim stażem w renomowanych agencjach reklamowych”. Taka deklaracja może wydawać się nienaturalna, ale zapewniam, że wypowiedziana pewnym głosem, z uśmiechem na twarzy, robi wrażenie. A pierwsze wrażenie, jak wiadomo, można zrobić tylko raz. Tak naprawdę to twoja wizytówka i ściąga dla rekrutera. Dostaje na tacy podsumowanie dwustronicowego życiorysu, i to tak jak Ty chcesz, żeby był on czytany.
Czasami to zdanie będziesz miała okazję użyć nie na początku, a na końcu rozmowy, gdy prowadzący powie: „Proszę przekonać mnie, dlaczego powinniśmy Panią zatrudnić?”. Nie strać tej okazji!
2. Nie osłabiaj swoich argumentów
Opowiadając o swoim doświadczeniu i zrealizowanych projektach często nieświadomie operujemy określeniami: „wydaje mi się, chyba, w pewnym sensie, tak jakby, szczerze mówiąc”. Nic w tym złego, ale może nie wtedy, gdy chcemy kogoś do siebie przekonać. Porównaj zdania:
„Wydaje mi się, że moje doświadczenie w obszarze finansów, mogłoby się przydać w pracy księgowej”
„Jestem przekonana, że moje doświadczenie w obszarze finansów, będzie cennym benefitem na stanowisku księgowej”
3. Win – win
Rozmowa kwalifikacyjna jest na swój sposób pokrętna. Jeżeli nie będziemy czujne, wpadniemy w pułapkę. Otóż będąc dopytywanym o swoje własne życie i doświadczenia, łatwo ulec złudzeniu, że to ono jest przedmiotem zainteresowania prowadzącego rozmowę. Prawdziwym jego celem jest jednak wyłącznie wybranie osoby, której zatrudnienie przyniesie firmie maksimum korzyści.
Nie zapędź się więc w opowiadanie jedynie o tym, dlaczego chciałabyś tu pracować, jakie nadzieje wiążesz z tym stanowiskiem, czego chcesz się nauczyć i jakie doświadczenia zdobyć…
Pamiętaj, żeby mówiąc o sobie, nieustannie podkreślać, co dobrego z tego wynika dla pracodawcy. Wskazuj na obustronne korzyści. Równoważ benefity. Podkreślaj obopólność zysku
4. Wada? Jaka wada??
Nie robię tego nigdy, bo uważam za bezcelowe, ale wiem, że rekruterzy proszą czasem o wskazanie swoich wad, jakby i to było przedmiotem konkurencji. Jeżeli już będziesz musiała odpowiedzieć na takie pytanie, to radzę bez większego krygowania się w stylu tych, co to mówią, że perfekcjonizm i pracoholizm, powiedzieć szybko coś ewidentnie negatywnego, ale nieistotnego dla specyfiki pracy, o którą się ubiegasz, np.
„Przeklinam” – gdy nie masz kontaktu z klientem albo
„Nie mam kompletnie orientacji w terenie” – gdy ubiegasz się o pracę biurową
5. Nie jesteś oskarżona
Pomimo, że nazwa tego spotkania to „rozmowa”, za sprawą postawy obu stron niejednokrotnie przekształca się w przesłuchanie. Z korzyścią dla Ciebie będzie jednak, jeżeli wykażesz aktywność, aby odwrócić chwilami układ sił – zadaj pytanie, zainteresuj się wybranym aspektem, możesz zrobić dygresję czy zażartować. Jeżeli zachowasz umiar i styl, będziesz odebrana jako osoba bardziej interesująca.
6. Co odpowiedzieć na pytanie, które nie powinno było paść?
Chociaż równouprawnienie i brak dyskryminacji wydają się być wszechobecne, tam gdzie zdarza im się czasem nie docierać, są pokoje rozmów kwalifikacyjnych. Cały czas można jeszcze usłyszeć pytania o stan małżeński czy wolę posiadania dzieci. Jak się wówczas zachować? Decyzja odpowiedzi na takie pytanie jest kwestią osobistą. Zależy mi jednak, żebyś wiedziała, że rekruter formalnie nie ma prawa ich zadawać. Jeżeli czujesz się na siłach, możesz wówczas grzecznie zripostować „w mojej ocenie odpowiedź na to pytanie nie pozostaje w związku ze stanowiskiem, o którym rozmawiamy”. Szeroki uśmiech.
7. Fake it till you make it
Tej radzie poświęciłam kiedyś wpis na FB. Zamiast się powtarzać, zostawiam więc linka, nieustannie uśmiechając się do siebie na wspomnienie opisywanych tam wydarzeń 🙂
https://www.facebook.com/saltomortaleblog/posts/131859116111837
8. Co będziesz robić w weekend?
Jest taka zasada, która mówi, że egzaminy najlepiej zdają ludzie ze średnim poziomem motywacji. Nie wiem, czy sprawdza się na studiach, ale podczas rekrutacji rzeczywiście zdarza się, że kandydaci z najwyższym zaangażowaniem popełniają strategiczne błędy komunikacyjne. Zdenerwowanie odbiera im swobodę i w efekcie wypadają gorzej niż Ci, którzy mają mniej do stracenia. Może warto więc bezpośrednio przed wejściem pomyśleć o czymś miłym, np. co będziesz robiła w weekend?
Uśmiechnij się do siebie. Popraw koronę. I ruszaj!
W końcu to tylko rozmowa 🙂
Powodzenia, A.